Wakacje za granicą

Wielu rodziców lubiących podróże zagraniczne zastanawia się, kiedy będą mogli odważyć się na zabranie ze sobą dzieci. Być może dotyczy to właśnie Czytelników. Wiele zależy od tego, dokąd planuje się podróż, ile lat mają dzieci i jak znoszą podróże. Wielu rodziców nie chce się wtedy kłopotać jednorocznym dzieckiem i zostawia je rodzinie. W przybliżeniu można stwier­dzić, że gdy najmłodsze dziecko ma już 5 lat, i dobrze znosi podróże (ewentualnie z pomocą leku Aviomarin), można się już wybrać za granicę z całą rodziną. W czasie podróżowania z małymi dziećmi wiele zalet wykazuje droga lotnicza. Trzeba się jednak upewnić, załatwiając bilet, czy na przykład samolot nie odlatuje w nocy, czy po przybyciu na lotnisko docelowe o godz. 22 00 nie czeka nas jeszcze długa podróż autobusem z kompletnie wyczerpanym dzieckiem do miejsca przeznaczenia. Dzieci bardzo lubią wakacje za granicą, pod warunkiem, że mają zapewniony dostęp do wody — morza, jeziora czy strumyka, że zmiany miejsca pobytu są ograniczone do minimum, że jest odpowiednie dla nich jedzenie. Brak pewnych potraw jest dla dziecka denerwujący, ale często, konieczny, zwłaszcza gdy poróżuje się do krajów słonecznych. Tak też się pechowo składa, że (mówiąc w przybliżeniu) im kraj bardziej słoneczny, tym większe są problemy higieniczne. W razie biegunki nie należy przypuszczać, że jest ona wynikiem udaru słonecznego czy zbyt tłustego jedzenia. Powoduje ją zatrucie pokarmu bakteriami, które dostały się do niego w wyniku niedbałego ich przyrządzania, niewłaściwego przechowywania żywności, a także przez muchy. Wybierając się do krajów o gorącym klimacie, należy przedsięwziąć niezbędne kroki dla ochrony dzieci przed biegunką. Oto podstawowe zasady: mleko i woda muszą być przegotowane (nawet woda do mycia zębów), nie należy spożywać sałatek, lodów, ciastek z kremem, mlecznych potraw i deserów, lodu w na­pojach, gotowych dań mięsnych. Należy obierać owoce. Narażamy dziecko na chorobę, pozwalając mu jeść owoce prosto ze straganu. Zupełnie inne są problemy, gdy celem podróży są na przykład kraje skandynawskie czy alpejskie. Poziom higieny jest tam odpowiednio wysoki, tak że ostre restrykcje kulinarne nie są konieczne. Inna rzecz, że pogoda bywa tam kapryśna. Chroń dzieci przed kąpielą w zanieczyszczonej wodzie jezior czy mórz. W wielu miejscach, np. nad Morzem Śródziemnym, woda bywa mocno skażona, m. in. bakteriami wywołującymi biegunkę, zakażenie oczu, uszu, nosa, gardła. Jadąc do krajów południowych trzeba mieć w samochodzie zapas napojów. Przy przejściach granicznych tworzą się często korki. Godzina czy dwie cze­kania w morderczym upale przed granicą, np. francuskohiszpańską, może być dla dzieci wyjątkowo ciężkim przeżyciem. Jeszcze większą ilość wody będą potrzebować w razie biegunki czy gorączki. W wielu krajach woda z kranu nie nadaje się do picia. Można ją uzdatnić przez przegotowanie lub dodanie specjalnych środków dezynfekujących, zgodnie z załączoną do nich instrukcją. Udającym się do Hiszpanii lub na wybrzeża Afryki niektórzy lekarze za­lecają zażycie pewnych środków farmakologicznych, mających zmniejszyć po tencjalne ryzyko wystąpienia biegunki w czasie pobytu za granicą. Bywa to czasem pomocne, jednak działanie ich nie jest pewne. Wśród wielu rozmaitych przyczyn biegunki najczęściej wchodzą w grę wirusy, przeciw którym leki są nieefektywne. Należy raczej zaopatrzyć się w specyficzne roztwory elek­trolitowe, które mogą być bardzo użyteczne w razie jej wystąpienia. Przed wyruszeniem w podróż należy się do niej odpowiednio przygotować. Zarówno w paszporcie matki, jak i ojca powinny być wpisane wszystkie dzieci. Ułatwi to w razie potrzeby szybki powrót jednego z rodziców z chorym dzieckiem. W większości krajów europejskich poziom medycyny jest wysoki bądź zadowalający. Są jednak i takie, o których nie można tego powiedzieć. W takim przypadku, gdy nie spodziewamy się szybkiego powrotu do zdrowia, najlepiej jak najszybciej (na przykład drogą lotniczą) zabrać dziecko do kraju ojczystego. Jeżeli doszło u dziecka do złamania nogi w czasie zimowych wa­kacji za granicą, należy możliwie szybko wrócić do domu i przebadać je u dobrego specjalisty. Sprawdźmy przed wyjazdem, czy zabraliśmy polisy ubezpieczeniowe. Przed wykupieniem polisy trzeba się zastanowić, która z wielu proponowanych zabezpieczy najlepiej nas i nasze dzieci. Z pewnością warto się zaopatrzyć w polisę ubezpieczeniową na wypadek utraty bagażu czy pie­niędzy, a także w drugą na wypadek choroby. Koszty leczenia za granicą mogą być ogromne. A oto przydatne wyposażenie turystyczne: Kuchenka na gaz z butli lub grzałka elektryczna. Puszki z mlekiem rozpuszczalnym. Torebki nylonowe i pojemniki na wodę. Termoizolowana torba lub turystyczne pojemniki do przechowywania masła itp. Byłoby nierozsądne przechowywać masło czy czekoladę w zwykłym koszyku podczas pobytu w krajach o gorącym klimacie. Przydatne są zwykłe termosy. Można w nich trzymać zimną wodę do picia. Lemoniada w proszku. Odradzamy wozić w bagażniku gazowane napoje. Może dojść do niefortunnej eksplozji. Chusteczki higieniczne i kosmetyczne płatki odświeżające oraz wilgotna gąbka w plastikowej torebce. Sznur do suszenia bielizny i płatki mydlane. Ubrania nie wymagające prasowania. Nocniczek pod przednim siedzeniem samochodu. Może być przydatny w razie wymiotów. 9. Duża torba biszkoptów (o wiele większa niż wydawałoby się, że będzie potrzebna). 10. Zabawki na deszczowe dni i długie wieczory. Trudno dawać rady co do właściwego wyposażenia medycznego. Radzimy w tej kwestii spytać znajomego lekarza. Najmniejsza jednak apteczka powinna zawierać: Preparat chroniący przed oparzeniem słonecznym. Środek przeciw owadom. Aviomarin. Polopirynę lub tabletki od bólu głowy. Termometr lekarski. Bandaże, prestoplast, poloplast. Pamiętajmy, że nie tylko biegunka może skutecznie zatruć wakacje. Również niemiłe mogą być skutki oparzenia słonecznego. Szczególnie dzieci jasnowłose, które trudniej się opalają, lepiej zabezpieczyć zawczasu przed oparzeniem, niż czekać aż się ono pojawi i dopiero wtedy wkraczać z leczeniem. Zbyt długie przebywanie na słońcu w ciągu pierwszych dni może skutecznie zepsuć resztę wakacji. Jeśli więc jesteśmy nad morzem, świeci pełne słońce, to pół godziny opalania stanowi absolutnie maksimum — dla niektórych dzieci nawet i to bywa zbyt dużo. Przed wystawieniem na słońce należy wetrzeć w skórę jakiś krem czy olejek do opalania. Chronią one w dużym stopniu przed oparzeniem. Nie ma natomiast sensu nakładać je dopiero wtedy, gdy skóra jest już oparzona i boląca. Na resztę dnia, po dozwolonym czasie opalania, należy przykryć większą część ciała ubraniem. Trzeba pamiętać, że do oparzenia może dojść także w cieniu parasola na skutek promieni odbitych od piasku. Wcale nie potrzeba do tego bezpośredniej ekspozycji na promieniowanie słoneczne. Należy stopniowo zwiększać czas pobytu na słońcu, a po kilku dniach dzieci będą już zdolne wytrzymać każdą jego dawkę. Przed wyjazdem do pewnych krajów nie wolno zapomnieć o koniecznych szczepieniach. Zresztą dokądkolwiek jedziemy, musimy się upewnić, czy rutynowe szczepienia dzieci nie straciły jeszcze ważności. Na przykład przed wyjazdem do Afryki czy Hiszpanii należy zaszczepić się przeciw durowi brzusznemu i chorobie HeinegoMedina. Konieczne może być także specyficzne leczenie zapobiegawcze przy użyciu odpowiedniech leków (np. przeciw malarii). Podróż jest dla dzieci wspaniałym przeżyciem, które dostarczy im doświadczeń, jakich w żaden inny sposób by nie zdobyły. Podkreślamy jednak, że odrobina rozsądnego planowania i przygotowań zapewni wszystkim spokojne i szczęśliwe spędzenie czasu za granicą. System reklamy Test

Porady o dzieciach

  • System reklamy Test
  •